Podobają mi się badge co do prowadzenia i grania, które zalinkował Borejko. Chętnie bym wyprodukował sobie coś takiego i nosił przypięte do ubrania na konwentach. A jak na razie, po prostu (bez ładu, sensu itd.,ale za to z niezaprzeczalną frajdą) się pobadguję. Jako MG (i to mainstreamowy), bo rzadko jestem graczem.

Każdy pomysł, który mi się spodoba (a nie jest mój), jest wart włączenia do gry. W końcu bawi już co najmniej 2 osoby, więc jest grywalny!

Gram w RPGi dla frajdy, luzu i socjalnej zabawy. Polejcie piwa, dajcie precelki i gramy! Gra może być poważna, byle prezentować do niej luźne podejście i nie wyzwalała w nas żadnych niekomfortowych uczuć.

Wszyscy grający tworzą opowieść (sesję). Nie da się dużo zaplanować (i nie ma sensu) - wolę więc przygotować potencjalnie grywalne motywy/pomysły i jeśli będzie po temu okazja, odpalić je na sesji. Mogę też płynąć z nurtem i pomysłami pozostałych grających, zostawiając niewiele własnych.

Dobre postaci same generują wokół siebie konflikty i emocjonujące wydarzenia. Odpowiednio skonstruowane dają materiał na rozgrywkę. A relacje socjalne i napięcie między nimi to świetne tematy na opowieść.

Wybieram te gry, w które chcę grać. A skoro chcę grać *akurat w te gry*, to gra by the book jest oczywistym wyborem.

Kości mają podbijać dramatyzm, pomagać tworzyć historię, rozwiązywać konflikty. Są dla wszystkich, a nie dla MG-kanciarza.
Waszym zdaniem...
Komentowanie na tym blogu dostępne jest po zalogowaniu.